Izrael przeprowadził powietrzny atak na Syrię.

sobota, 4 maja 2013

foto: tanjug.rs
"Izrael przeprowadził atak powietrzny na Syrię, prawdopodobnie z czwartku na piątek." - informują amerykańskie media powołując się na anonimowych informatorów. Agencja Prasowa Reuters donosi że nie użyto, żadnego typu broni chemicznej. Do tej pory nie ma oficjalnego potwierdzenia ataku. Przedstawiciel Syrii w Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ) - Bashar Jaafari, mówi, że "nie wie nic co wskazywałoby na przeprowadzenie ataku powietrznego na terytorium Syrii.".

Süddeutsche Zeitung: polska droga do euro

piątek, 3 maja 2013

W czwartkowym (25.04.13) wydaniu Süddeutsche Zeitung (SZ) publicysta Witold Gadomski analizuje nastawienie Polaków oraz polskich polityków do wprowadzenia wspólnej europejskiej waluty.
„Süddeutsche Zeitung” (SZ) publikuje artykuł Witolda Gadomskiego, dziennikarza „Gazety Wyborczej” (GW), który przedstawia stosunek Polski do waluty europejskiej. Na wstępie artykułu pt. „Z powodu reform – tak dla Euro” („Ja zum Euro – um der Reformen willen”) autor zaznacza, że entuzjazm z powodu wejścia do UE był wśród wszystkich europejskich narodów największy właśnie w Polsce. Nawet na krótko przed wybuchem kryzysu finansowego co najmniej połowa Polaków opowiadała się też za strefą euro. „Jednak w ostatnich latach liczba zwolenników dramatycznie zmalała, a euroseptycyzm społeczeństwa ma wpływ na eurosceptycyzm polityków”- pisze autor. Zdaniem Gadomskiego obecnie najbardziej realistyczną datą przystąpienia Polski do strefy euro wydaje się być dopiero rok 2020.

Polski eurosceptycyzm
Publicysta GW tłumaczy, że po 2004 roku prawicowe ugrupowania, a przed wszystkim PiS, zaczęły demonstrować swą niechęć wobec wspólnej waluty, a następnie pakietów stabilizacyjnych i fiskalnych manipulując obawami tradycyjnie nastawionych Polaków. Zdaniem autora polscy eurosceptycy nie poddają w wątpliwość przynależności do UE, bo wynikają z niej korzyści z powodu chociażby subwencji dla rolnictwa czy środków z funduszu strukturalnego. Eurosceptycy krytykują tylko pracę instytucji unijnych, a przede wszystkim unię walutową.

Witold Gadomski pisze ponadto, że wejście do strefy euro utrudnia zapis w konstytucji z 1997 roku, którego zmiana wymaga 2/3 głosów w Sejmie. Następnie informuje, że głównymi zwolennikami waluty europejskiej jest dzisiaj w Polsce lewica, która używa argumentów głównie politycznych, twierdząc, że bez przynależności do strefy euro Polska zepchnięta zostanie na margines Europy.

Autor wyjaśnia też, że brak entuzjazmu dla euro wśród Polaków spowodował, że kolejne ekipy rządowe przesuwały w czasie temat przystąpienia do unii walutowej. Obawiano się bowiem ryzyka destabilizacji i zahamowania wzrostu gospodarczego.

Kryzys i słaba złotówka

Zdaniem Witolda Gadomskiego dopiero globalny kryzys finansowy w 2008 r. zmienił nastawienie polskich polityków i ekonomistów do euro. Doradcy premiera Tuska popierali zamiar przyjęcia wspólnej waluty argumentując, że uchroni ona m.in. polską gospodarkę przed skutkami negatywnego bilansu handlowego oraz załamaniem kursu wymiany. Tymczasem gwałtowny spadek wartości złotego o 30 procent przyczynił się do silnego wzrostu gospodarczego w Polsce w 2009 r. kiedy reszta Europy pogrążyła się w recesji. Jednak nastawienie zmieniło się diametralnie po zapaści gospodarczej Grecji i innych krajów strefy. Gadomski zauważa, że

dzisiaj nawet najbliżsi współpracownicy ojca polskich reform Leszka Balerowicza są przeciwko euro. On sam wciąż uważa jednak wspólną walutę za główny cel. Głównych zalet tego posunięcia upatruje w idącej za tym konieczności przeprowadzenia reform. Polska nie spełniała dotąd ani jednego kryterium z Maastricht. Ale zdaniem ich spełnienie nie wystarczy, by poczuć się pewnie w strefie euro. Jego zdaniem musi dojść do redukcji narodowego zadłużenia oraz uelastycznienia rynku pracy, które pozwoliłyby gospodarce reagować na kryzys z zewnątrz bez potrzeby dewaluacji waluty. Jeśli uda się przeprowadzić reformy to polska gospodarka będzie z tego korzystać niezależnie od tego czy znajdzie się w strefie euro, czy nie.
źródło: Deutsche Welle - Aleksandra Jarecka

"Afera mięsna" w Chinach. Sprzedawali szczury jako jagnięcinę

W Chinach rozbito gang sprzedający szczury, lisy i norki jako jagnięcinę - poinformowały miejscowe media. W wyniku policyjnej akcji aresztowano 904 osoby.
Władze zaleciły stosowanie ostrzejszych kar za handel skażonymi produktami spożywczymi oraz żywnością bez atestu bezpieczeństwa.

Jagnięcina, czyli żelatyna plus lis

Wśród aresztowanych są 63 osoby, które w Szanghaju i w nadmorskim mieście Wuxi skupywały na mięso lisy, szczury, norki i kuny. Po poddaniu obróbce i dodaniu żelatyny, mięso to sprzedawano jako jagnięcinę w Szanghaju i na rynkach w prowincji Jiangsu. Według policji przejęto ponad 20 tys. ton takiej "jagnięciny".
Najnowsze wytyczne Sądu Najwyższego Chin mówią o kwalifikowaniu jako przestępstwa sprzedaży i produkcji żywności skażonej substancjami chemicznymi lub uzyskanej ze zwierząt chorych lub padłych z nieznanych przyczyn - powiedział na konferencji prasowej rzecznik sądu Sun Jungong. Karani mają być też państwowi inspektorzy za zaniedbania.
Według Sądu Najwyższego w latach 2010-2012 za przestępstwa związane z żywnością skażoną lub niespełniającą standardów bezpieczeństwa odpowiadało karnie 2088 ludzi w 1533 sprawach. Liczba takich spraw rośnie w ostatnich latach w postępie geometrycznym. Procesów o skażoną żywność w 2012 roku było 861, podczas gdy w 2010 tylko 80 - powiedział na konferencji jeden z sędziów, Pei Xianding.

Antybiotyki ze zużytego tłuszczu
W ostatnich tego typu sprawach kurze łapki były wcześniej traktowane perhydrolem, a do mięsa wstrzykiwano wodę w celu zwiększenia jego wagi. Wśród poprzednich skandali z żywnością było m.in. dostarczanie zużytego tłuszczu z restauracji do produkcji antybiotyków.

Echem na świecie odbił się w 2008 roku skandal z chińskim mlekiem dla niemowląt skażonym melaminą. Zmarło wtedy co najmniej sześcioro dzieci, a 300 tysięcy zachorowało.
źródło: tvn24.pl

Ria Nowosti: znaleziono meteoryt tunguski

Rosyjski naukowiec odkrył fragment meteorytu tunguskiego - donosi agencja Ria Nowosti. Rosjanin musiał czekać 23 lata, zanim ujawnił wyniki swoich badań.Trzy kamienie znalezione przez Andrieja Złobina z moskiewskiego muzeum geologicznego Rosyjskiej Akademii Nauk mogą być częściami meteorytu tunguskiego, który uderzył w zimie 1908 roku. Siłę wybuchu szacowano na równą ponad tysiącu bomb atomowych, które zniszczyły Hiroszimę w 1945 roku.Andriej Złobin w pracy opublikowanej na arxiv.org napisał, że fragmenty meteorytu znalazł już w 1988 roku w czasie swojej podróży przez Syberię. Trzy kamienie miał wyłowić z syberyjskiej rzeki.

Próbki, które dopiero teraz są poddawane analizie chemicznej, do 2008 roku przeleżały na półce laboratorium. Od upadku ZSRR w 1991 roku Rosyjska Akademia Nauk popadała w coraz głębszy kryzys i nie miała pieniędzy na badania.Do tej pory twierdzono, że nie zachował się żaden fragment meteorytu tunguskiego. Według popularnej teorii w Syberię uderzył lodowy meteoryt, który eksplodował w atmosferze i wyparował, nie zostawiając żadnego śladu.

Jeśli badania potwierdzą, że kamienie przywiezione przez Złobina z Syberii są fragmentami meteorytu tunguskiego, to hipoteza o lodowej komecie wciąż będzie mogła zostać utrzymana. Część naukowców jest bowiem zdania, że składała się ona z małych zmrożonych kamieni.W czerwcu 1908 roku nad syberyjskim niebem rozbłysł meteoryt. Eksplodując w atmosferze, wyzwolił ogromną energię.

Wszystko wydarzyło się na bezludnym, leśnym obszarze. Życie straciły wtedy setki reniferów, ale nie zginął ani jeden człowiek. Siła wybuchu powaliła prawie 1300 km kw lasu.
źródło: tvnmeteo.pl

222 lata temu uchwaliliśmy Konstytucję. Pierwszą taką w Europie, drugą na świecie


Miała ratować Rzeczypospolitą, której terytorium podzieliły między sobą Prusy, Austria i Rosja. W 1791 roku uchwalono pierwszą w Europie i drugą na świecie konstytucję. Polaków wyprzedzili tylko Amerykanie.Ustawę, która przeszła do historii jako Konstytucja 3 Maja, uchwalił po burzliwej debacie Sejm Czteroletni.
Konstytucja, która miała ochronić kraj

Celem uchwały miało być ratowanie Rzeczypospolitej, której terytorium zostało uszczuplone w wyniku I rozbioru przeprowadzonego przez Prusy, Austrię i Rosję w 1772 r.

Konstytucja została uchwalona na Zamku Królewskim w Warszawie. Trzeciomajową sesję sejmową rozpoczął marszałek Stanisław Małachowski, który przedstawił tragiczną sytuację kraju.

Następnie, po odczytaniu świadczących o zagrożeniu zewnętrznym, a specjalnie na tę okoliczność spreparowanych, raportów polskich placówek dyplomatycznych, poproszono o radę Stanisława Augusta.

Choć monarcha od razu uznał uchwałę za "zgodną z wolą wielu sejmujących", dopiero po kilku godzinach zgodził się złożyć na nią przysięgę.


Władza szlachty nad chłopami i wolne miasta

W pierwszych zdaniach uchwalonego przez aklamację dokumentu podkreślano jedność państwa, czego wyrazem miał być jeden rząd, skarb i armia. Artykuł pierwszy konstytucji potwierdzał dominującą rolę religii katolickiej. W drugim zaakcentowano pozycję szlachty, gwarantując jej przyznane dawniej przywileje.Ustawa o miastach, stanowiąca artykuł trzeci dokumentu, potwierdzała prawo mieszczan do samostanowienia w istotnych sprawach, posiadania ziemi oraz przyjmowania do stanu szlacheckiego.
Artykuł czwarty utrzymywał poddaństwo chłopów wobec szlachty, przyjmując jednak włościan "pod opiekę prawa i rządu krajowego", co gwarantowały umowy zawarte przez nich z właścicielami ziem. Przyznawano także wolność każdemu chłopu przybywającemu lub wracającemu po ucieczce, co miało zachęcać włościan z innych krajów do zamieszkania w Polsce.


Koniec wolnej elekcji

Konstytucja ustanowiła trójpodział władzy. Władzę ustawodawczą miał stanowić dwuizbowy parlament, składający się z sejmu - 204 posłów spośród szlachty i 24 plenipotentów miast - oraz senatu (złożonego z biskupów, wojewodów, kasztelanów i ministrów pod przewodnictwem króla), o ograniczonej roli.

Funkcję wykonawczą miał sprawować król i odpowiedzialny przed Sejmem rząd, zwany Strażą Praw, który tworzył prymas oraz ministrowie policji, pieczęci (spraw wewnętrznych), skarbu, wojny i spraw zagranicznych.Wprowadzono tron dziedziczny, likwidując wolną elekcję. Następcą tronu po Stanisławie Auguście miał być elektor saski Fryderyk August, wnuk Augusta III Sasa i jego potomkowie. Na wypadek śmierci króla lub niemożności sprawowania przez niego funkcji regencję miała sprawować Straż Praw pod przewodnictwem królowej lub prymasa.
Obalona po roku

Ogłaszając uchwalenie konstytucji marszałkowie Sejmu stwierdzili: "Ojczyzna nasza już jest ocalona. Swobody nasze zabezpieczone. Jesteśmy odtąd narodem wolnym i niepodległym. Opadły pęta niewoli i nierządu".

Historyczna ustawa zasadnicza przetrwała rok. Została obalona przez Konfederację Targowicką i wkroczenie na ziemie Polski armii rosyjskiej.

21 salw armatnich

Ustawę regulującą organizację władz państwowych, prawa i obowiązki obywateli uchwalono na Zamku Królewskim i właśnie tam odbędą się w piątek główne uroczystości 222. rocznicy.

Weźmie w nich udział m.in. prezydent Bronisław Komorowski, który w południe wygłosi przemówienie.Podczas uroczystości na placu Zamkowym odczytana zostanie preambuła Konstytucji 3 Maja, a wystąpienie prezydenta poprzedzi 21 salw armatnich.

Zgromadzeni będą mogli też obejrzeć pokaz musztry paradnej w wykonaniu Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego oraz orkiestr wojskowych, policyjnej i Straży Granicznej. Po zakończeniu ceremonii żołnierze Kompanii Reprezentacyjnej i orkiestry wojskowej przemaszerują do Pałacu Prezydenckiego - tam prezydent Komorowski złoży kwiaty przed pomnikiem księcia Józefa Poniatowskiego.

Wieczorem na Zamku Królewskim odbędzie się premiera Koncertu Niepodległości Trzeciego Maja, w programie którego znajdą się pieśni patriotyczne.
żródło:tvn24.pl

Poseł Konstanty Miodowicz w poważnym stanie w szpitalu

Poseł PO Konstanty Miodowicz trafił do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach. Informację potwierdziła posłanka PO Marzena Okła-Drewnowicz.Poseł trafił do szpitala na kieleckim Czarnowie w środę. Jak dowiedziała się PAP, tego samego dnia był w Busku Zdroju. Tam miał poczuć się źle. - Potwierdzam informację o hospitalizacji posła Miodowicza - powiedziała Okła-Drewnowicz.

Poseł PO przebywa obecnie na oddziale neurochirurgicznym Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach, gdzie przeszedł operację.Konstanty Miodowicz ma 62 lata. Od prawie szesnastu lat jest nieprzerwanie posłem na Sejm. Po raz pierwszy został wybrany z listy Akcji Wyborczej Solidarność. Później przystąpił do Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Od 2001 roku związany z PO. W lipcu 2004 roku wybrano go do komisji śledczej powołanej do zbadania afery Orlenu. Jest synem byłego szefa OPZZ Alfreda Miodowicza.
źródło: onet.pl

Prof. Burakowski: obecna sieć musi być zastąpiona przez Internet Przyszłości

Internet wymaga zmiany, bo nie zapewnia w prosty sposób przesyłania wysokiej jakości danych - powiedział prof. Wojciech Burakowski. Zespół pod jego kierownictwem opracował rozwiązanie, które ma to zmienić i doprowadzić do powstania Internetu Przyszłości.Jak wyjaśnia profesor Wojciech Burakowski z Instytutu Telekomunikacji i Informatyki Politechniki Warszawskiej, jego zespół zaproponował, aby wprowadzić nowe urządzenia sieciowe pozwalające na węzłach fizycznych w internecie (węzeł to urządzenie, które w sieci komputerowej, w tym wypadku w internecie, umożliwia odbieranie i wysyłanie danych - red.) stworzyć wirtualne węzły. Takie rozwiązanie poszerzy możliwości przesyłania danych.

- Proponujemy, żeby na tej samej infrastrukturze sieciowej działało kilka sieci połączeń internetowych. Czyli, inaczej mówiąc, będziemy mieli kilka sieci internetowych na jednym fizycznym kablu podłączonym do komputera lub innych urządzeń - zaznaczył Burakowski.Zespół prof. Burakowskiego zbudował sieć komputerową, w której działają trzy wirtualne sieci połączeń internetowych. - Pierwsza z nich jest podobna do działającego obecnie internetu. Druga sieć została przystosowany do przesyłania danych, które wymagają bardzo dobrej jakości, np. cyfrowych zdjęć czy filmów. I trzecia, to nowy rodzaj sieci - tzw. sieć świadomych treści - powiedział ekspert.

Naukowiec wyjaśnia, że sieć świadomych treści ma ułatwić wyszukiwanie informacji w internecie. Obecnie po odnalezieniu w sieci konkretnych materiałów, np. filmu lub transmisji z jakiegoś wydarzenia, użytkownicy decydują się na ściąganie odnalezionych danych na swój komputer i nie mają do końca możliwości wyboru serwera (specjalny komputer przechowujący dane w internecie), z którego będą ściągać te dane.

Takie rozwiązanie powoduje często, że albo ściąganie materiału z sieci trwa bardzo długo albo w wypadku transmisji na żywo przez internet, dochodzi do jej przerwania.

- Zadaniem sieci świadomych treści będzie określenie, gdzie w internecie znajduje się poszukiwany materiał, a następnie określenie, z którego serwera najkorzystniej można ściągnąć poszukiwaną treść. Aby to było możliwe sieć świadomych treści rozpozna, jakiego rodzaju materiały są poszukiwane. Czyli określi, czy jest to np. film nakręcony w technologii 3D czy 2D, albo czy jest to transmisja na żywo, np. meczu - wyjaśnił prof. Burakowski.

Specjaliści przewidują, że Internet Przyszłości może objąć swym zasięgiem wiele aspektów życia człowieka. - Będą mogły rozwinąć się system e-zdrowia, czyli systemy zdalnej kontroli zdrowia pacjenta. Wystarczy tylko, aby pacjent miał przyczepione do ciała odpowiednie czujniki, a lekarz będzie mógł ocenić stan jego zdrowia. Internet Przyszłości pozwoli także na stworzenie trójwymiarowego internetu i wysokiej jakości kina cyfrowego - wyliczył naukowiec.

Internet Przyszłości umożliwi również zdalne trenowanie sportowców. - Na odległość będzie można prowadzić np. naukę gry w tenisa. Uczeń czy uczennica będą wyposażeni w specjalną bransoletkę, która będzie monitorować prawidłowość trzymania rakiety. Trener będzie mógł sobie spokojnie siedzieć w domu, bo dzięki proponowanym rozwiązaniom Internetu Przyszłości wszystkie potrzebne dane dotrą do niego bez zakłóceń - zaznaczył ekspert.

Internet Przyszłości połączył już 8 ośrodków naukowych w Polsce, tworząc sieć o nazwie PL-Lab, czyli sieć, która pozwala na zdalne przeprowadzanie eksperymentów. - Naukowiec pracujący w Krakowie może zaplanować i przeprowadzić sam eksperyment w laboratorium w Gdańsku. Prowadzimy rozmowy, aby naszą sieć laboratoriów podłączyć do innych tego typu placów w Europie - dodał prof. Burakowski.

Nad projektem Internetu Przyszłości w ramach unijnego programu od 2010 roku pracowało 120 specjalistów z 9 polskich uczelni i instytutów.Internet Przyszłości znany jest w Europie i na świecie od co najmniej trzech lat. Prace nad nim stanowią jeden z priorytetów Unii Europejskiej. Wdrożenie Internetu Przyszłości ma się rozpocząć po roku 2015. Polscy naukowcy pod koniec maja tego roku zaprezentują efekty swoich prac.
źródło: onet.pl
 

Translate

Blogger news

Blogroll

Most Reading